Piekielnie gorąca komunia

Jak byłam w drugiej klasie to nie mogłam już się doczekać kiedy w końcu przyjdzie maj i będzie można przystąpić po raz pierwszy do komunii. Powiem od razu szczerze że wcale nie byłam ani nie jestem teraz takim gorliwym katolikiem bo tak naprawdę to czekało się tylko i wyłącznie na prezenty, zwłaszcza jak matka chrzestna obiecała mi że kupi mi piękne złote kolczyki w kształcie kwiatuszków. I kiedy wszystkie mamy kupowały Alby i sukienki dla dziewczynek to dzieci myślały tylko o prezentach.

Komunia w końcu nastąpiła, tego dnia ( a był to ostatni dzień maja ) było strasznie gorąca , staliśmy pod kociłem i dosłownie czułam jak moje włosy zaczynają robić się na początek bardzo gorące od słońca potem już czułam jak strumienie potu ciekną mi po policzkach. Wszyscy czekali tylko na moment kiedy wreszcie przyjdzie ksiądz i wprowadzi nas do piękni przystrojonego kościoła. W kościele panował przyjemny chłód i wszyscy odetchnęli z ulgo bo przekroczeniu progów świątyni.

Pamiętam że bardzo podobały mi się szaty liturgiczne księdza proboszcza, były one wykonane z jakiegoś połyskującego materiału, ksiądz wyglądał w nich jakby przed chwilą zjechał prosto z nieba na jakiejś niebiańskiej chmurce. tego widoku nie zapomnę nigdy a nawet jakby troszkę zapomniała to mam pamiątkowe zdjęcia.